środa, 28 sierpnia 2013
środa, 21 sierpnia 2013
Głód
Ra ujął ją swoimi smukłymi palcami
i zastygł na chwilę, kontemplując szczelinę. Lekko nacisnął. Skorupka pękła. Rozdzielił
połówki. Nareszcie! Zawartość, jak się spodziewał, była nieodparcie miękka, a
zapach, który uniósł się z wnętrza, nie pozwolił myśleć o niczym innym. Między
palce ściekał lepki sok. Na wnętrze, które absorbowało wszystkie jego zmysły, spłynęła
łza. Rozlała się po delikatnej powierzchni dodając jej blasku. Ra drżał.
Pragnąłby jednym oddechem wchłonąć słodki środek. Tyle dni szukał. Wiedział
jednak doskonale, że jeśli ulegnie sam sobie, nie przeżyje. Zbliżył więc ją do
ust. Intensywny zapach oddzielił go od reszty świata. Spił swoją łzę wraz z
odrobiną soku starając się jednocześnie objąć językiem jak największą połać i
wyssać nieco jędrności. Na tyle mógł sobie pozwolić. Czekała go długa droga. Zatem
niemalże czule połączył połówki skorupki, całość owinął i ukrył w najgłębszym
zakamarku, po czym puścił się pędem do celu.
sobota, 17 sierpnia 2013
piątek, 16 sierpnia 2013
Indolencja
Może nawet nie ma takiego slowa. Czy raczej dotychczas nie było. Ale MadMaria nie zawsze umie nazwać swój stan. Tego dnia nie umiała.
czwartek, 15 sierpnia 2013
Luna
MadMaria udała się śladem długich cieni do Luny, powierniczki westchnień. Luna, odwieczna przyjaciółka cierpiących sama wreszcie stała się westchnieniem. Jego cichy śpiew toczy się po taflach wód. Jest słyszalny, ale tylko dla tych, którzy mają odwagę spojrzeć w toń i zmierzyć się z własnym odbiciem. Kto słyszy ten śpiew na zawsze traci. Traci obojętność. Na zawsze pozostaje poruszony. MadMaria usłyszała.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
